lipca 24, 2014

~31 Czy warto kupować gazety o modzie? Krótka recenzja sierpniowego Elle.

~31 Czy warto kupować gazety o modzie? Krótka recenzja sierpniowego Elle.
Dzisiejszy post jest bardzo subiektywny, ale myślę, że Was zainteresuje.

Czy warto kupować gazety o modzie?
Oczywiście! Jeśli ktoś interesuje się modą tak bardzo, że chętnie czyta i inwestuje w takie gazety. Na pewno słyszeliście różne opinie na ten temat, niektórzy uważają, że nie ma sensu wydawać na nie pieniędzy, lepiej kupić coś innego, a o modzie możemy przecież za darmo przeczytać w internecie. Jakiś czas temu kupiłam sobie na wycieczce szkolnej czeski Elle, wiele osób stwierdziło, że to świetna pamiątka, ale spotkałam się również z opiniami, że bez sensu kupować gazetę, której i tak nie przeczytam, nie tłumacząc jej. Po za tym, gazety o modzie są przereklamowane!
Niedawno słyszałam opinie o nowym Glamour, najbardziej rozbawiły mnie ich nowe "powiedzonka": "sklej" - nowe zamilcz, "petarda" - nowa "foczka", "zre" - nowe "daję radę" itd. Ktoś w ogóle tak mówi? Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Nie wiedziałam co sądzić także o "krajach, które są hot żeby do nich pojechać". Według gazety na nie jest Dubaj, Tajlandia i Nepal, a na tak jest Oman, Czarnogóra, Islandia... Przecież to jest bez sensu, każdy kraj jest warty zwiedzenia, po za tym ja byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym miała okazję wyjechać np. do Tajlandii i jestem pewna, że większość czytelniczek na pewno uważa tak samo. Nie można pisać, że jakiś kraj jest nie modny, aby go zwiedzić. Glamour nabawiło się kontrowersji również, gdy w lutym napisali o tym, czy ukraińskie blogerki ubierają się modnie idąc na Majdan. Nie mówię, że to zła gazeta, każdemu może się zdarzyć wydać artykuł, który jest bez sensu.
Dzisiaj jednak napiszę o Elle. Te "typowe gazety o modzie", nie są tylko o modzie. Jest w nich sporo ciekawych artykułów. Niektóre rzeczy mogą się wydawać banalne i dla nas oczywiste, ale są zwykle napisane przez redaktorów w sposób ciekawy i zachęcający do czytania. Oczywiście, nie mówię tu o magazynach plotkarskich, które omijam szerokim łukiem.
Zauważyłam, że Elle bardzo lubi kosmetyki firmy Avène. Do tego numeru dostajemy próbkę kremu nawilżającego.
 Tutaj możemy się dowiedzieć o czym pisze Elle w innych krajach.
 Znowu o Instagramie? Jest tak popularny, że coraz częściej piszą o nim w gazetach.
 Bardzo fajny pomysł, ale pewnie bardzo kosztowne musi być takie projektowanie własnych ubrań.
 Chyba jedne z najbardziej prestiżowych Uniwersytetów specjalizujących się w modzie.
 Wywiad z Pharrellem Williamsem.
 Ten cytat Pharrella bardzo mi się podoba:

 Powinnam częściej nic nie robić! Oczywiście żartuję. ;)
 Zdjęcia, jak zawsze, bardzo mi się podobają.
 To bardzo mi się przydało, sama zaczynam biegać.
 Moja ulubiona rubryka - podróże.
 A gdy człowiek się nudzi... Jestem trochę chora, katar mnie męczy, a na dworze paskudny deszcz. :(
Tak wiem, mam straszne paznokcie.
Na koniec moje małe, kochające się skarby. Spały obok mnie. Widzicie ten jęzorek? Daisy i mój bezimienny kot obalili tezę, na temat nienawiści kotów i psów!
Bardzo długo zbieram się do napisania o Postcrossing, ale spodziewajcie się czegoś w najbliższym czasie. Kupujecie takie gazety? Macie ulubione? Przy okazji zapraszam Was na mojego instagrama:
http://instagram.com/socutethingsyay

lipca 22, 2014

~30 Testujemy produkty marki Bioderma

~30 Testujemy produkty marki Bioderma
Dzisiaj przygotowałam dla Was krótką recenzję produktów, które niedawno kupiłam. Nie używam ich długo, ale myślę, że po dłuższym stosowaniu, napiszę o nich jeszcze raz.

Na pierwszy ogień idzie Antybakteryjny żel do mycia twarzy (Sebium Gel Moussant). Producent określił ten żel jako codzienną higienę dla skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej. Może być również stosowany jako pianka do golenia. Jesteśmy więc zapewnieni, że ten żel nadaje się praktycznie dla każdego. Na razie nie narzekam na niego, ładnie zmywa makijaż i oczyszcza twarz. Ma higieniczne opakowanie i dobrze nakłada się na skórę. Powinniśmy go stosować dwa razy dziennie, tak też robię. Na dzień dzisiejszy nie zauważyłam jednak żadnej różnicy. Kupiłam ten żel na promocji w aptece, jednak bez niej kosztowałby 31.99 zł. Minusem, którego jestem pewna jest cena.
Następny jest Kremowy żel matujący do skóry tłustej i mieszanej (Sebium MAT). Na ten krem trochę ponarzekam. Producent obiecuje, że nasza skóra pozostanie idealnie gładka i matowa przez cały dzień. Nic bardziej mylnego. Niestety mam skórę z tendencją do błyszczenia się i myślałam, że ten krem mi pomoże, ale na razie nie widzę nawet małej poprawy. Myślę, że jest nawet trochę gorzej. Możliwe, że nie nadaje się na gorące, letnie dni, ale farmaceutka polecała mi go nawet na upały. Jako baza pod makijaż również nie jest "doskonały". Powinnam go stosować dłużej, ale na razie nie jestem zadowolona.
Minusem, którego mogę być już pewna, jest cena. Krem kupiłam w aptece na 20 procentowej promocji, ale bez niej kosztuje 53.90 zł.
Używaliście kiedyś produktów z tej firmy? Dam Wam znać, gdy zużyję obie tubki i zrobię pełną recenzję. :)

lipca 19, 2014

~28 Urodzinowy list z Francji.

~28 Urodzinowy list z Francji.
Witam Was w kolejny upalny, letni dzień. Kilka dni temu w mojej skrzynce pocztowej czekała na mnie niespodzianka, a były to list z życzeniami urodzinowymi od mojej francuskiej penpalki. Co prawda, Lea chciała, aby dotarł do mnie w urodziny, ale dla mnie to bardzo miły i uroczy prezent. W poprzednim poście pisałam, że są u mnie małe kuzynki, były bardzo zaciekawione przesyłką i byłam zmuszona streścić im na czym to wszystko polega. Możliwe, że kiedyś tego spróbują, bo bardzo im się spodobało!
Tak wyglądała kartka:
A tak po wysunięciu, swoją drogą, bardzo ciekawa kartka, nie spotkałam jeszcze takiej:
Perfumka:
A tak wygląda po otwarciu. Ma bardzo długo trzymający się, śliczny zapach, aż szkoda jej zużywać:
Kawałek listu:
Sznurówki do butów! Osobiście nie noszę takich żywych kolorów, ale tym razem zrobię wyjątek:
Herbatka:
A tutaj ulotki i zakładka do książek. Uwielbiam, gdy ktoś wysyła mi broszurki w swoim języku, ze swojego miasta, sklepów do, których chodzi, kina... To pozwala mi dostać przynajmniej małą część miejsca w, którym żyje mój korespondencyjny przyjaciel:

lipca 17, 2014

~27 Urodzinowo.

~27 Urodzinowo.
Jak Wam mijają wakacje? Ja aktualnie zajmuję się moimi małymi kuzynkami, które są tak kreatywne, że ciągle zajmują sobie jakieś nowe zajęcia. 11 lipca miałam urodziny i jednym z prezentów był urodzinowy tort. W przepisie był ozdobiony truskawkami, ale ja użyłam do tego jagód, a w środku jest masa z mleczka kokosowego i truskawek.


Był bardzo pyszny, musicie kiedyś spróbować upiec coś z mleczkiem kokosowym. 
Jednym z prezentów od moich przyjaciółek był taki oto lakier do paznokci. Postanowiłam go wypróbować, ma bardzo fajny pędzelek i dobrze się go nakłada. Ma również ładny, żywy kolor, ale nie schnie w 60 sekund. Potrzeba do tego więcej czasu.
Tak wygląda pędzelek.
Bardzo spodobały mi się takie wzorzyste szorty, myślałam także nad kupnem kombinezonu z podobnym ornamentem.
Kupiłam również inne spodenki, ale pech chciał, że od razu po powrocie do domu, miały zepsuty zamek i musiałam zgłosić reklamację. Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia.

lipca 09, 2014

~25 Praga - szybka relacja z podróży część 2

~25 Praga - szybka relacja z podróży część 2
Dzisiaj trochę nudniejszy post, jestem dziś oszczędna w pisaniu. ^^
Kolejna, ostatnia już, porcja zdjęć z Pragi.

Wejście do zamku na Hradczanach, pilnowane przez strażników:

lipca 06, 2014

~24 Japońska przesyłka - niespodzianka

~24 Japońska przesyłka - niespodzianka
Spodziewałam się, że dziś będzie bardzo nudny dzień (zdarzenie z piątku), moje znajome odwołały spotkanie, a więc musiałam zostać w domu. Niedawno otrzymałam od przyjaciółki stronkę do nauki języków obcych, od której, przyznam szczerze, uzależniłam się, a więc stwierdziłam, że dziś będę szlifować mój japoński i włoski. Nagle usłyszałam dzwonek, a po chwili przyszła moja siostra z paczką zaadresowaną do mnie! Byłam w sporym szoku, nie spodziewałam się, że dzisiaj coś dostanę. Ku mojemu zaskoczeniu była to paczka prosto z Japonii, od mojego japońskiego penpala. :)
Ciężko było stwierdzić, co może być w środku:
 Całość była zapakowana w uroczy woreczek:
 Japońskie słodycze! Wszędzie szukałam jak się nazywają, są to takie jakby faworkowe - pierniczki:
 Do tego kartka, w stylu mojego penpala, od którego wcześniej również dostałam sporą paczkę:
Uczyłam go trochę polskiego:
 Kolejne opakowanie.. Co tam może być?
 W końcu znalazłam jak nazywają się te ciasteczka!
 A w środku małej koperty... Długopis! Bardzo podoba mi się jak pisze, trochę jak pióro:
Oboje uczymy się swoich języków, do tego jeszcze francuskiego. Jun napisał, że ten długopis na pewno przyda mi się w szkole oraz do nauki języków. Co ciekawe, on bardzo lubi Polskę, dlatego niedługo wyślę mu przysmaki z naszego kraju. Ciekawe, czy będą mu smakować. :)

INSTAGRAM

Copyright © 2016 lady-aria.blogspot.com , Blogger